W poszukiwaniu korzeni

Wiem w zasadzie wszystko, co powinienem wiedzieć, o moich żyjących krewnych – jesteśmy mocno ze sobą związani i uwielbiamy razem świętować wszystkie nasze osiągnięcia. Do niedawna nie wiedziałem jednak, kim byli moi przodkowie przed pradziadkami. Zmieniło się to jednak, gdy wraz z historykiem i dziennikarzem Henrym Louisem Gatesem Juniorem zabrałem się za poszukiwanie moich korzeni. Pozwólcie mi opowiedzieć sobie o tej wspaniałej podróży, pełnej niezwykłych odkryć, podczas której dowiedziałem się, że wiele z moich najbardziej charakterystycznych cech — zamiłowanie do przygód, odkryć i przywództwa – odziedziczyłem po swoich przodkach.

w poszukiwaniu korzeniDokumentacja, którą pozostawiła rodzina mojego ojca, prowadziła do indyjskiego osiemnastowiecznego Madrasu. W 1793 roku mój praprapradziadek, John Edward Branson, wypłynął w rejs z Brytanii do Indii. Po wyczerpującej sześciomiesięcznej podróży, podczas której jego łódź okrążyła Przylądek Dobrej Nadziei i przecięła Ocean Indyjski, dotarł do południowowschodnich Indii — handlowego przyczółka rozkwitającego Imperium Brytyjskiego. Wkrótce dołączył do niego jego ojciec, a mój prapraprapradziadek, Harry Wilkins Branson. W 1808 roku w Madrasie (dzisiejszym Chennai) żyły już trzy pokolenia moich przodków.

Kiedy się o tym dowiedziałem, pomyślałem sobie, że może to właśnie po nich odziedziczyłem miłość do przygody i ducha przedsiębiorczości – okazało się, że faktycznie. Z dokumentów wynika, że zajęli się poszukiwaniem fortuny i w ciągu dziesięciu lat odnieśli sukces w biznesie – praprapradziadek John został sklepikarzem, a prapraprapradziadek Harry licytatorem. Byłem niezwykle podekscytowany faktem, iż gen przedsiębiorczości od tak dawna temu płynie we krwi Bransonów.

Co jeszcze bardziej ekscytujące, zawartość madraskich archiwów plus analiza mojego DNA odkryły niezwykle zaskakujący sekret rodzinny. Wpis z księgi chrztów mojej prapraprababci Elizy Reddy jakimś dziwnym sposobem nie zawierał nazwiska jej matki. Analiza mojego DNA wykazała, że powodem tego stanu rzeczy jest fakt, iż moja prapraprababcia (czyli jej matka) była Hinduską. Tak, okazuje się że częściowo jestem Hindusem. Kiedy się tego dowiedziałem, nie mogłem przestać się uśmiechać. Jestem zaszczycony. Chciałbym, żeby mój tata mógł zobaczyć te dane — on również byłby nimi zafascynowany.

Wygląda na to, że podobnie jak moi przodkowie ze strony ojca, również przodkowie ze strony mamy mieli w sobie żyłkę awanturniczą. Śledząc historię jej rodziny, natknęliśmy się na coś bardzo dziwnego: okazało się, że pradziadkowie mamy, Henry i Fanny Flindt zniknęli z akt angielskich spisów ludności. Wyglądało na to, że po 1861 roku rozpłynęli się w powietrzu, ale na szczęście odnaleźli się w Australii!

Wpisy z ksiąg chrzcielnych z Prahran w Melbourne pokazują,  że wkrótce po 1861 roku Henry i Fanny sprowadzili całą rodzinę do Australii. I znowu, nie mam pojęcia o tej części historii mojej rodziny. Ale już wiadomo, dlaczego od zawsze kocham Australię – po prostu mam to we krwi!

Jednakże, choć australijska gospodarka przeżywała boom, o mojej rodzinie nie można powiedzieć, że prosperowała dobrze. Tuż po przybyciu na miejsce, byli zmuszeni ogłosić upadłość. W 1867 roku obydwoje, Henry i Fanny, zmarli na dyzenterię i osierocili czworo dzieci — w tym mojego pradziadka, Sydneya Flindta. Na szczęście praprapradziadek Julius Emanuel Flind sprowadził wszystkie dzieci z powrotem do Anglii i zrobił je swoimi dziedzicami.

Altruizm mojego praprapradziadka głęboko mnie poruszył. Dzięki szczodrości i życzliwości jednego człowieka, moi przodkowie mogli stanąć na własnych nogach, odnieść sukces i znaleźć szczęście. Mam nadzieję, że gdy moi potomkowie spojrzą na drzewo genealogiczne naszej rodziny i zobaczą na nim moje imię, pomyślą sobie: pradziadek Richard Branson zrobił naprawdę dużo dobrego. Mam nadzieję, że będą ze mnie dumni. Teraz zamierzam pracować jeszcze ciężej, by mieć pewność, że tak właśnie będzie.

Być może najbardziej zaskakującą informacją, jaką odkryłem, badając historię rodziny ze strony mamy, jest fakt, iż jestem spokrewniony z Karolem Wielkim, królem Franków. Jest moim pradziadkiem w czterdziestym pokoleniu! Ale to już temat na inną opowieść.

Uczestnictwo w programie „W poszukiwaniu korzeni” (Finding Your Roots) oraz odkrycie tak wielu informacji o mojej rodzinie było dla mnie prawdziwym przywilejem i wielką przyjemnością. Jak powiedział inny gość programu, wielki architekt Frank Gehry: „Ta wiedza dodaje życiu godności”.

Czy szukaliście kiedyś, dokąd sięgają korzenie waszej rodziny i dowiedzieliście się czegoś ciekawego? Z radością przeczytam o tym w komentarzach.

(zdjęcie dzięki uprzejmości PBS)

Recent Posts

Leave a Comment

WordPress SEO fine-tune by Meta SEO Pack from Poradnik Webmastera
PRODUKTYWNOŚĆrichard całusy